wtorek, 27 grudnia 2016

Bo jestem Evą...

Ten post miał zagościć na blogu nieco wcześniej
bo 24 grudnia, ale jak to z planami często bywa z przyczyn "technicznych" został przesunięty na dzisiaj. 
U niektórych po Świętach zostały tylko wspomnienia i pusta lodówka, inni świętują aż do Nowego Roku, więc ... niech będzie świątecznie.


Oto mój świąteczny stół.


Jako że, mam na imię Eva, Ewa, Ewunia ... czy jak mówi mój Mąż -Szefowa :)
na stole nie mogło zabraknąć jabłka.

Oprócz tych czerwonych, których zjedzenie w Wigilijny wieczór jest wręcz obowiązkiem a czym więcej pestek się z tego jedzonego jabłka wysypie tym bogatszy  będzie następny rok,
było jeszcze srebrne, które ma nam zapewnić zdrowie i urodę. 



Na stole stanęły też dzwonki i choć szklane to dzwoniące w prześliczny sposób, a są one przecież symbolem radości i dobrej nowiny.


Pojawiły się też lampiony ze świeczkami, które mają nas chronić przed złem i nieżyczliwością.


Wianek z pobielonych gałązek to symbol naszych rodzinnych więzi.


Cały stół był  jakby oszroniony, choć za oknami padał deszcz czuliśmy że są to zimowe Święta.
Zimowe ale absolutnie nie zimne...



Do zobaczenia niebawem :*
Eva

12 komentarzy:

  1. Ależ cudownie to wszystko przygotowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne dekoracje.
    Srebrne jabłko wygląda ślicznie.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się bardzo spodobało :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Piękna kolorystyka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aagaa, dziękuję. Też bardzo ja lubię.

      Usuń
  4. Aranżacja stołu subtelna, wysmakowana i ... piękna po prostu! Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszka, dziękuję za przemiłe słowa :*

      Usuń
  5. Przepiękny stół:-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny.
Komentarz jest najmilszym śladem po Twojej wizycie.